Przejdź do głównej zawartości

13-sty miecz


Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie, Braciszkowie.

Robiąc rano śniadanie, chwyciłam wielki, kuchenny nóż, by przeciąć świeżą bułeczkę w pół.

— Ciachhhhh… — stęknęła bułeczka, przeszyta ostrzem w ułamku sekundy. A zaraz za nią moja dłoń, ugodzona przy tej okazji zupełnie niespodziewanie .

Wydawało mi się, że ledwie drasnęłam śródręcze, ale fontanna trysnęła taka, jakbym co najmniej odrąbała sobie dwa palce… Choć rękę udało mi się obwiązać bandażem już po kilku minutach, krwotok nie ustał. Wyraźnie pomogło dopiero dźwignięcie i utrzymanie dłoni na wysokości głowy — powyżej poziomu serca. W takiej pozycji ciała — z lewą ręką uniesioną jakby w geście zgłaszania się do odpowiedzi czy też raczej głosowania spędziłam pół dnia z posiłkami włącznie.

Czy to kara za nadgorliwe namawianie innych do głosowania na „Dziurę w podróży” w plebiscycie Najlepsza Książka na Jesień 2017? Być może, choć skłaniam się ku innej teorii…

PS. A Wam jak upłynął piątek trzynastego?

PS.2 Jak trafnie podsumował kolega: opisana sytuacja jasno dowodzi, że... moje miejsce nie jest w kuchni! xD

Komentarze

Etykiety

Pokaż więcej

Popularne posty z tego bloga

Ormiańskie ślimaki pocztowe

Ormiańska poczta ma ruchy jak Franek Suchy. Kartka, którą wysłałam z Erywania... 4 lata (!) temu została właśnie bohatersko dostarczona do adresatki! xD  Możecie sobie wyobrazić, jakież było moje zaskoczenie, kiedy koleżanka wypaliła z podziękowaniami za pamięć po takim czasie... Spotykając się z moim niedowierzaniem, wysłała zdjęcie kartki, na którym, dla niepoznaki, poczta ormiańska przybiła stempel z roku bieżącego... Łezka zakręciła mi się w oku na wspomnienie tej kilkumiesięcznej wyprawy: zgubienie telefonu (mała strata, możliwość odkupienia) i... rasowego konia w dzikich górach Kaukazu (duża strata, brak możliwości odkupienia, planowanie ucieczki przed właścicielem przez granicę z Czeczenią), autostop bez trzymanki przez zniszczony wojną Górski Karabach (możliwość przejażdżki czołgiem) i masa kolorowych postaci poznanych w trasie... Książka miała powstać co najmniej dwa lata temu... I kto tu ma ruchy jak Franek Suchy??!! :P

Radio eM Katowice

Do posłuchania: audycja Magazyn podróżniczy Radia eM Świat jest piękny z zeszłej soboty: http://radioem.pl/doc/4268332.Z-Dziura-w-podrozy Dziękuję serdecznie świetnym prowadzącym (Barbara Hobzda i Marek Piechniczek) oraz reszcie Załogi Radio eM 107,6 Fm ! Miłego słuchania - ja tymczasem pędzę na Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie - uwidzim się tam dzisiaj o 12!

Moro(wa) lektura

Ze wszystkich zwierząt najbardziej boję się domowych kotów. Serio — kiedy bym nie gościła u znajomych czy nieznajomych „kociarzy”, historia się powtarza. A to kawał futra spada mi znienacka na plecy podczas porannego majstrowania przy ekspresie do kawy. A to dwie najeżone kule ze świecącymi ślepiami bębnią nagle po żołądku w środku nocy, otwierając sobie na moim bebolu jakiś koci park trampolin. A to puchate dziesięć kilo wskakuje za dnia na głowę, czochrając pazurami potylicę — zupełnie, jakby wydawało mu się, że jest bocianem, a ja słupem, na którego szczycie należy uwić gniazdo. Po wielu podobnych doświadczeniach, logika nakazywałaby raczej unikać miejsc, w których potencjalnie mogą mnie spotkać kolejne wypadki. Rzecz w tym, że zazwyczaj to z „kociarzami” właśnie świetnie się dogaduję, a co może i ważniejsze, to w ich domach najczęściej znajduję na półkach książki, które mnie oczarowują.  Tak też było i tym razem: buszując po nocy odnalazłam w domowej biblioteczce...