Przejdź do głównej zawartości

Posty

Hodujcie skrzydła, Braciszkowie!

W nadchodzącym 2019 roku życzę Wam z całego serca, żebyście nigdy — przenigdy! — nie pozwolili NIKOMU uciąć sobie skrzydeł. Żebyście pielęgnowali swoje skrzydła każdego dnia i pozwalali im rosnąć, aż staną się na tyle duże i silne, że aż niezniszczalne. Życzę Wam także, abyście pielęgnowali i skrzydła Waszych Bliskich, wierząc w ich pomysły i możliwości.
Co do Świąt zaś, 🎅to w tym roku życzę generalnie przeżycia. Takiego, jakie jest Wam potrzebne: czy to przeżycia duchowego, czy to przeżycia dosłownego (czytaj: przetrwania). I żebyście nie dali sobie zepsuć świątecznego nastroju byle błahostką — bo na to życia szkoda!
P.S. Fotka zrobiona w krakowskim Muzeum Żywych Motyli. Pomysłowe, inspirujące miejsce,w którym zamieniłam się znowu na chwilę w małą dziewczynkę (choć nie wiem, czy to ostatnie to akurat trafne wyrażenie - od kiedy sięgam pamięcią, byłam zawsze strasznym "długasem" sadzanym w ostatniej ławce z chłopakami...) 😅
Najnowsze posty

Rózgi dla grzecznych

Uzgodniliśmy z Mikołajem w Dublinie, że w tym roku prezenty dostaną dla odmiany ci, którzy byli NIEgrzeczni. Lobbowałam naturalnie głównie w interesie własnym.
Gdyby ktoś się zastanawiał czemu zniknęłam z Internetów na dłuższy czas, to odpowiadam: wzięłam się w końcu za „normalną” robotę :P Jej efekty powinny niebawem wyjść na jaw, także czuj duch!
P.S. O niebiosa! W Dublinie drożej niż w Londynie…

Prezydent Piekar Śląskich

Zaszczytnie było mi podpisywać "Dziurę w podróży" dla Pani Prezydent Piekar Śląskich Sławy Umińskiej-Duraj!
Dziękuję raz jeszcze Miejskiej Bibliotece Publicznej im. Teodora Heneczka w Piekarach Śląskich za zaproszenie na dzisiejszą imprezę Narodowe Czytanie w Piekarach Śląskich! Z przyjemnością odczytałam wesoły fragment pamiętników Aleksandra Fredry - jednego z moich literackich wzorów! Dziękuję również wspaniałej Publiczności za gromkie oklaski! Oby więcej podobnych wydarzeń w regionie!

Piekarskie Beboki

Nareszcie miałam okazję poznać osobiście pomysłowych i serdecznych chłopaków z grupy Piekarskie Beboki! Wraz ze swoimi dzieciakami realizują oni internetowy serial o Piekarach Śląskich, w których odkrywają różne ciekawe i szerzej nieznane miejsca (nieraz i mroczne)! Już niebawem Premiera 10. odcinka Piekarskich Beboków pt. "Koszmar z ulicy Kanałowej" na którą Was serdecznie zapraszam w ich imieniu!
A teraz niespodzianka: razem z Marcinem i Kubą ustaliliśmy, że wystąpię gościnnie w jednym z odcinków!!! Będę informowała was na bieżąco o postępach w tej sprawie!
PS. A wszystko dzięki pięknie zorganizowanej imprezie Narodowe Czytanie w Piekarach Śląskich - nie przegapcie za rok!

Leśne kozaki

Dzieci do szkoły, dorośli do lasu! W Szkocji wystarczy parę minut zbierania i wynosimy z lasów całe naręcza dorodnych grzybów… Nie musimy nawet wstawać o piątej rano, bo w naszych łowach nie mamy konkurencji! Szkoci zbierania grzybów nie poważają — tym lepiej dla nas! Sezon polowań uważam za rozpoczęty! Jakieś pomysły na kozacko-maślackie dania??

Hej ho, do szkoły by się szło!

Hej ho, hej ho, do szkoły by się szło...!

A tak serio, to by mnie wołami teraz do ławki nie zaciągnęli - a Was?

Kiedyś przejawiałam większy pęd ku zorganizowanej edukacji - tak wielki, że aż poszłam do szkoły rok wcześniej niż inne dzieci... Kto wyrośniętemu zabroni... 😁

Bezpośrednim bodźcem były opowieści i fanty, jakie przynosiła z podstawówki moja starsza siostra. Z wypiekami na twarzy słuchałam historii, jak to po każdej lekcji uczniowie pakują swoje książki, zeszyty i piórniki do plecaków i przenoszą się do innej sali lekcyjnej. Z zachwytem oglądałam z każdej strony znalezione przez siostrę w szkole i podarowane mi potem w prezencie przedmioty. Kredki, temperówki, naboje do piór... (Czy tych ostatnich ktoś nadal używa?? Kto pamięta korowody z ich montowaniem i wiecznie fioletowe paluchy?) Wszystko nie jakieś tam nówki-nieśmigane-prosto-z-opakowania, ale unikatowe, Z HISTORIĄ. Nadgryzione czyimś zębem ołówki, kawałki gumek do gumowania o poszarpanych kształtach, kątomierze i linijki…

Noś albo kup

Jest taka osada na północy Szkocji, do której nie można dojechać ani autem, ani nawet rowerem (no chyba, że mocno terenowym...) Pojazdy mechaniczne zabierają nas najdalej do końca drogi w Badralloch, gdzie zmuszeni jesteśmy je porzucić. Nie ma co się jednak obawiać — choćbyśmy zostawili tu na kilka dni najnowszego Mercedesa, to ukraść go nie będzie nawet komu. Wkoło tylko nieskończone wrzosowiska, jeziora, góry, pagóry i owce. Czas „przesiąść” się na własne nogi i próbować przedrzeć się do osady Scoraig energicznym marszem.
Wędrówka trwa prawie dwie godziny, a wyboista, mocno pagórkowata ścieżka biegnie często grzbietem klifu. Trzeba mieć się na baczności, by wiatr i chwila nieuwagi nie zepchnęły nas w dół na złamanie karku. Przy ścieżce nie ma żadnych drzew, żeby się złapać w razie czego… Wokół mgła i mżawka przechodząca od czasu do czasu w deszcz. Niby tylko 8 kilometrów, ale daje popalić — tym bardziej, jeśli mamy na sobie ciężki plecak.
W odciętej od świata osadzie Scoraig mieszka …

Etykiety

Pokaż więcej