Przejdź do głównej zawartości

MacFoki


"Psy należy trzymać krótko" - informują nas czerwone znaki ostrzegawcze przed wejściem na szkocką plażę.

Rzecz się rozchodzi o dzikie foki, które występują tutaj całymi setkami. I wcale nie o ich bezpieczeństwo, ale naszych czworonogów jest troska! Spuszczone ze smyczy, mogą zostać wciągnięte przez morskie potwory pod wodę i nie wyjść z niej już nigdy żywe.

Niepozorni potencjalni agresorzy leżą sobie na plaży cielsko przy cielsku jakby nigdy nic, tłustymi grzbietami do góry.

Z zaciekawieniem obserwują nas i innych gapiów z drugiej strony zatoki. Oddziela nas od siebie ledwie kilkunastometrowy pas lodowatej wody.

Foczyska leżą, obserwują i BUCZĄ przeraźliwie. Po chwili wsłuchiwania się w te dziwaczne buczenie, dostaję gęsiej skórki. Serio, dźwięki wydawane przez foki na żywo mogłyby śmiało posłużyć za podkład muzyczny do niejednego horroru. Potrafią wyć jak wilki, by chwilę potem kwilić jak ludzkie niemowlęta. Odgłosy podobne do beczenia owiec przeplatają jakby salwami z karabinu, by na koniec wybuchnąć jakimś nieludzkim, makabrycznym "śmiechem" mimowolnie jężacym włosy na głowie...

Mówcie, co chcecie, Braciszkowie - ja się tam foczek boję i nie podchodzę za blisko!


Focze foto: Katarzyna "Szaku" Juchniewicz (the-after-image). Zdjęcie znaku ostrzegawczego i kulawy kolaż: Iwona "Dziurson" Dziura.

Komentarze

Etykiety

Pokaż więcej

Popularne posty z tego bloga

Ormiańskie ślimaki pocztowe

Ormiańska poczta ma ruchy jak Franek Suchy. Kartka, którą wysłałam z Erywania... 4 lata (!) temu została właśnie bohatersko dostarczona do adresatki! xD  Możecie sobie wyobrazić, jakież było moje zaskoczenie, kiedy koleżanka wypaliła z podziękowaniami za pamięć po takim czasie... Spotykając się z moim niedowierzaniem, wysłała zdjęcie kartki, na którym, dla niepoznaki, poczta ormiańska przybiła stempel z roku bieżącego... Łezka zakręciła mi się w oku na wspomnienie tej kilkumiesięcznej wyprawy: zgubienie telefonu (mała strata, możliwość odkupienia) i... rasowego konia w dzikich górach Kaukazu (duża strata, brak możliwości odkupienia, planowanie ucieczki przed właścicielem przez granicę z Czeczenią), autostop bez trzymanki przez zniszczony wojną Górski Karabach (możliwość przejażdżki czołgiem) i masa kolorowych postaci poznanych w trasie... Książka miała powstać co najmniej dwa lata temu... I kto tu ma ruchy jak Franek Suchy??!! :P

Radio eM Katowice

Do posłuchania: audycja Magazyn podróżniczy Radia eM Świat jest piękny z zeszłej soboty: http://radioem.pl/doc/4268332.Z-Dziura-w-podrozy Dziękuję serdecznie świetnym prowadzącym (Barbara Hobzda i Marek Piechniczek) oraz reszcie Załogi Radio eM 107,6 Fm ! Miłego słuchania - ja tymczasem pędzę na Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie - uwidzim się tam dzisiaj o 12!

Moro(wa) lektura

Ze wszystkich zwierząt najbardziej boję się domowych kotów. Serio — kiedy bym nie gościła u znajomych czy nieznajomych „kociarzy”, historia się powtarza. A to kawał futra spada mi znienacka na plecy podczas porannego majstrowania przy ekspresie do kawy. A to dwie najeżone kule ze świecącymi ślepiami bębnią nagle po żołądku w środku nocy, otwierając sobie na moim bebolu jakiś koci park trampolin. A to puchate dziesięć kilo wskakuje za dnia na głowę, czochrając pazurami potylicę — zupełnie, jakby wydawało mu się, że jest bocianem, a ja słupem, na którego szczycie należy uwić gniazdo. Po wielu podobnych doświadczeniach, logika nakazywałaby raczej unikać miejsc, w których potencjalnie mogą mnie spotkać kolejne wypadki. Rzecz w tym, że zazwyczaj to z „kociarzami” właśnie świetnie się dogaduję, a co może i ważniejsze, to w ich domach najczęściej znajduję na półkach książki, które mnie oczarowują.  Tak też było i tym razem: buszując po nocy odnalazłam w domowej biblioteczce...